Ś.P. inż. Michał Romańczak

Z wielkim niedowierzaniem i smutkiem, przyjęliśmy w zeszłym tygodniu informację o śmierci naszego wieloletniego pracownika, kolegi i przyjaciela,

inż. Michała Romańczaka

Michał był związany z naszą firmową rodziną od sześciu lat. Był specjalistą od mikroskopii konfokalnej. Odpowiadał za instalacje nowego sprzętu i prace serwisowe. Uwielbiał swoją pracę i był uwielbiany przez współpracowników, kochał życie i miał złote serce. Chłop jak dąb, zaklinał rzeczywistość na lepszą, razem ze swoją życiową partnerką, stworzył w domu bezpieczny azyl dla pięciu porzuconych i niechcianych kotów. Wspierał aktywnie Fundację Złap Dom, zajmującą się pomocą bezdomnym zwierzętom. Był też rock&rollową duszą, w wolnych chwilach był DJ-em, zajmował się nagłośnieniem imprez, śpiewał. Człowiek orkiestra, zawsze uśmiechnięty, trudno pisać o nim w czasie przeszłym…

Michał miał dopiero 38 lat, odszedł nagle. W naszych sercach zapanował ból. Tęsknimy za Tobą, „Misiu”.

Żegnaj!

Wszystkim bliskim Michała przekazujemy najszczersze wyrazy współczucia i wsparcia.

Zarząd i Przyjaciele „Misia” z firmy KAWA.SKA Sp. z o. o.

Twojej pamięci „Misiu” i sercu kociarza dedykujemy wiersz naszej noblistki…..

Wisława Szymborska

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć – tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś tu się nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
(z tomu Koniec i początek, 1993)

2020-11-10T08:41:44+01:00